Night mode
Maciej Wilczyński
Home

Maciej Wilczyński

Wielotematyczny blog nudnego programisty.

Obserwuj mnie też na Twitterze: @maciej

Więcej o mnie

Po kilku dniach z Apple Watchem

Maciej napisał to 04.07.2015 r.

Lubię gadżety. Lubię wszystko, co się świeci i ma w środku baterię. A lubię to jeszcze bardziej, jeśli na obudowie znajduje się nadgryzione jabłko. Od premiery Apple Watcha zarzekałem się, że go nie kupię. Bo brzydki, bo bezużyteczny, bo kwadratowy. Nie minęło wiele czasu, a na moim nadgarstku pojawiło się pachnące nowością aluminiowe urządzenie.

Kilka dni po premierze Apple Watcha kupiłem Moto 360. Była to pochopna i nieprzemyślana decyzja, bo już od kilku miesięcy używałem iPhone'a jako swojego daily drivera. Zegarek ten był, mówiąc delikatnie, tragiczny. Zawieszał się, łamał (!), brakowało dla niego aplikacji, a przede wszystkim - musiałem nosić ze sobą drugi telefon, by korzystać z niego w celach innych niż sprawdzanie godziny. Na szczęście, po naprawie gwarancyjnej udało mi się go sprzedać i dokonać zakupu zegarka Apple. "Gorzej niż z Moto 360 nie będzie." — pomyślałem.

Niespodzianki

Pierwszym zaskoczeniem było dla mnie to, że zakupione w Apple Online Store zegarki nie są wysyłane z europejskich, lub nawet amerykańskich sortowni, lecz prosto z fabryki w Chinach. I wbrew pozorom nie egzageruję używając stwierdzenia "prosto z fabryki". Według numeru seryjnego, mój zegarek został wyprodukowany mniej niż tydzień przed wysyłką.

Kolejną rzeczą, której się nie spodziewałem, było to, jak szybko Mailboxde.com obsłużyło moją paczkę. Kilka minut po 12:00 otrzymałem emaila, że na mój adres przyszła przesyłka, wypełniłem formularz na stronie i opłaciłem usługę, a o 14:00 zegarek wyruszył już w drogę do Polski. Niesamowite.

Największym zaskoczeniem były jednak wymiary oraz waga paczki. Można by przypuszczać, że przesyłka z małym zegarkiem z silikonowym paskiem będzie lekka i nieduża. Nic bardziej mylnego. Watch przyszedł w długim i ciężkim kartonie, w środku którego znajdowało się równie długie i ciężkie pudełko.

A skoro jesteśmy już przy pudełkach, miłą niespodzianką było dla mnie to, że w środku znajdujemy drugi pasek w mniejszym rozmiarze. Choć na mój nadgarstek pasują oba, mniejszy wariant wydaje się znacznie wygodniejszy. Aczkolwiek w przypadku uszkodzenia mogę bez problemu wymienić go na dłuższy. 60 euro w kieszeni.

Pierwsze uruchomienie

Pomińmy fakt, że zapięcie paska zajęło mi prawie dwie minuty. Nie mogłem go dobrze chwycić. To jednak normalne w świecie Apple, więc nie skarżę się i próbuję dalej. Uff, udało się. Włączam zegarek. Uruchamiam aplikację na iPhonie. Paruję (swoją drogą, metoda parowania jest kosmiczna!). Urządzenia się połączyły. Czekam. Czekam dalej. Nic. Na ekranie zegarka ładny wzorek, na ekranie telefonu model zegarka z tym samym wzorkiem. Coś było nie tak.

Po kilkunastu minutach ustaliłem przyczynę problemu. Gdy miałem jeszcze jailbreaka na telefonie, używałem tweaka, dzięki któremu mogłem korzystać z rozdzielczości większego iPhone 6+. Pomimo wielokrotnych aktualizacji telefonu i pozbycia się jailbreaka, rozdzielczość "plusa" cały czas pozostała w konfiguracji urządzenia. Ciekawe. Powodowało to jednak problemy z aplikacją Watch, więc zmuszony byłem zresetować ustawienia i ponownie przystąpić do parowania.

Tym razem się udało.

Nie wykonałem jednak żadnej czynności na zegarku, bo od razu przystąpiłem do instalacji nowej wersji beta systemu. Wiedziałem, że mogą być z nią problemy, ale nie mogłem oprzeć się pokusie przetestowania najnowszych funkcji.

To był błąd. Już na etapie aktualizacji zegarek prawie dokonał żywota. Wpadł w tzw. bootloopa. Uratowało go to, że przed aktualizacją włączyłem passcode. Dzięki temu, gdy zegarek poprosił o kod, mogłem użyć Force Touch i wybrać opcję reset. Po chwili powitał mnie ponownie ekran parowania. Uff.

Niedługo trwała jednak moja radość, bo testowość wersji testowej watchOS zaczęła dawać się we znaki już od pierwszych chwil. Nie będę opisywał tutaj tego, co nie działa. Łatwiej byłoby wypisać to, co działa. Ale nic nie przychodzi mi do głowy.

Sam watchOS jest systemem znacznie odbiegającym od tego, do czego Apple zdążyło nas przyzwyczaić. W OS X wszystko wydaje się intuicyjne i proste. W iOS jeszcze bardziej. watchOS z kolei wymaga od użytkownika nauki jego obsługi. Nie ma strzałek informujących o możliwości przesunięcia, nie ma (w niektórych miejscach) wskaźnika elementów, które możemy zmienić za pomocą korony, nie ma informacji o dostępności Force Touch na danym ekranie. Oraz to, co mnie zaciekawiło najbardziej – nie ma możliwości, by szybko wrócić do tarczy zegara. W najgorszym wypadku wymaga to aż trzech wciśnięć korony. Mimo tego, jeśli już przyzwyczaimy się do interfejsu systemu, wszystkie czynności będą wydawać się nam banalnie proste.

A teraz kilka słów o rzeczach dobrych.

Przede wszystkim – wygląd. Na zdjęciach Apple Watch wydawał mi się naprawdę brzydki. W rzeczywistości, jest równie ładny, a może nawet ładniejszy niż iPhone 6. Jak mogłem wątpić w Jony'ego.

Dwa – paski. Aktualnie posiadam tylko silikonowy, niebieski pasek Apple, ale nawet on bije na głowę paski we wszystkich smartzegarkach, jakie wcześniej posiadałem. Bardzo dobrze dopasowuje się do nadgarstka, nie brudzi się, nie barwi i przede wszystkim, jego wymiana nie wymaga jakichkolwiek narzędzi. Wciskasz przycisk, wyciagasz pasek, wsuwasz nowy. It just works.

Trzy - ładowarka. Dwumetrowy przewód (!), magnetyczne złącze i możliwość obracania. Świetnie pomyślane i bardzo praktyczne. A jeśli zależy Wam na szybkim naładowaniu zegarka, możecie ów przewód podłączyć do ładowarki od iPada. Nie stwarza to żadego zagrożenia dla zegarka lub jego baterii, a ładowanie odbywa się ponad dwa razy szybciej.

Cztery - ogromna ilość aplikacji. Praktycznie każdy szanujący się deweloper posiadający aplikację w App Store wydał już też wersję na Apple Watcha. Wyjątkiem jest Tapbots, ale to jest firma, która po ponad dwóch latach od redesignu iOS nie odświeżyła interfejsu Tweetbota dla iPada, więc aplikacji na zegarki nie zobaczymy pewnie przed 2017. Żenada.

Ogólny odbiór

Czy żałuję zakupu? Absolutnie nie. To najlepszy smartwatch, jaki dostępny jest obecnie na rynku i polecam go każdemu, kto rozważa zakup zegarka. Nie będziecie żałować.

Tylko proszę, nie wgrywajcie bety watchOS 2.

***

Masz coś do dodania? Napisz o tym na Twitterze lub wyślij mi emaila.